Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2013

Charlotte Link - "Dom sióstr"

Po przeczytaniu Wielbiciela trochę opadła moja fascynacja autorką. Jednak kiedy w ręce wpadł "Dom sióstr" od razu zabrałam się za czytanie. W końcu przez wiele osób ta powieść uznawana jest za najlepszą. I co? I klapa. 


Małżeństwo z Niemiec postanawia wyjechać na święta do angielskiej wsi Yorkshire. Tym sposobem próbują uratować resztkę więzi jaka ich łączy. Dom zostaje odcięty od reszty świata z powodu śnieżycy. Przestaje działać prąd, ogrzewanie, brak zapasów jedzenia też nie ułatwia życia małżonkom. W czasie włóczenia się po domu, Barbara znajduje schowany w podłodze zbiór kartek. Po powrocie do jedynego ciepłego miejsca, jadalni, zaczyna czytać. Jest to autobiografia poprzedniej właścicielki domu, Frances Gray. Przenosimy się do początku ubiegłego wieku i poznajemy wiele przygód i sekretów dziewczyny oraz jej rodziny. Przez powieść przewija się wątek sensacyjny, romantyczny i historyczny. Barbara poznaje sekrety, które nie koniecznie chciałyby ujrzeć światło dzienne. 




Najciekawsze momenty w książce to te umieszczone w teraźniejszości. Opis życia Frances nie zaciekawił mnie tak bardzo. W "Drugim dziecku" wszystko wydawało mi się lepsze. Tam powrót do czasów II wojny światowej był zgrabniej skomponowany z akcją współczesną. Tutaj główna bohaterka, Frances, czasem dała się lubić, a czasami jej wrodzona upartość denerwowała mnie. Po jakimś czasie akcja książki zaczęła być bardziej interesująca i odrobinkę bardziej wciągająca. Kiedy poznałam już jakiś rąbek historii, chciałam przeczytać do końca i zobaczyć jak dalej potoczą się losy dziewczyny. Na jaką osobę wyroście, czy w końcu odnajdzie szczęście i spokój? Wielkim zaskoczeniem był dla mnie koniec. Był po prostu znakomity. 

Nie nazwałabym tej powieści złej. Pokazuje ona, jak życie rodzinne przez wojnę może ulec zmianie. To co w jednej chwili wydaje nam się ważne, w drugiej już takie nie jest, ale jednak uważam, że opinie o niej są trochę przesadzone.

wtorek, 24 września 2013

Charlotte Link - "Drugie dziecko"


„Drugie dziecko” było moim pierwszym spotkaniem z Charlotte Link. Skusiła mnie promocja oraz opinie innych . Dodam też, że bardzo spodobała mi się okładka książki, która według mnie,  nastraja czytelnika i przygotowuje, co można znaleźć w środku. Niestety często tak mam, że o zakupie decyduje okładka, a zawartość ma już mniejsze znaczenie.

Cała akcja książki została rozegrana w małym miasteczku Yorkshire. W miasteczku zostanie bestialsko zamordowana młoda studentka. Policja nie ma żadnego tropu, bowiem morderca nie zostawił żadnych śladów na miejscu zbrodni. W niewielkim ostępie czasu zostanie popełnione kolejne morderstwo – zabita zostaje starsza kobieta. Całą sprawą zajmuje się komisarz Valerie Almond, która za główny cel postawiła sobie znalezienie mordercy. Natrafia na pewien trop, jednak czy ambitna komisarz będzie gotowa na dokopanie się do prawdy, która sięga czasów drugiej wojny światowej, kiedy w miasteczku pojawiła się nieznana dwójka dzieci? Jaki związek z całą sprawą moją dzieci i co się stało z jednym z nich?



Nie wiedziałam czego się spodziewać po książce. Jak to często bywa, kiedy nie nastawiamy się na nic konkretnego, książka miło nas zaskakuje. I tak było tym razem, bardzo mi się podobała, może wątek kryminalny mógłby być bardziej rozwinięty, ale nie narzekam. Jest to typowy kryminał psychologiczny, który bardzo lubię.

A TUTAJ możecie przeczytać kolejne spotkanie z autorką - Wielbiciel 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Charlotte Link - "Wielbiciel"

Po książkę sięgnęłam, bo podoba mi się styl pisania autorki. Z opisu wydawała się bardzo ciekawa, choć fabułę można streścić w paru zdaniach.

Akcja książki rozpoczyna się od znalezienia zwłok nieznanej dziewczyny. Później poznajemy naszą główną bohaterkę, Leonę i jej życie. Dowiadujemy się, że była świadkiem samobójstwa kobiety. Leona bardzo przeżywa tą sytuację. Na deser dowiaduje się, że jej mąż ma romans i chce od niej odejść. Bohaterka z zewnątrz jest twarda jak kamień, nie mrugnęła okiem na tą widomość, jednak w środku wszystko przeżywa. Postanawia iść na pogrzeb kobiety, która się zabiła. Poznaje tam przystojnego mężczyznę…


Książka długo się rozkręca. Musimy się trochę naczytać, aż dowiemy się co tak naprawdę tytuł książki ma z samą powieścią wspólnego. Dopiero po paru (parunastu) stronach poznajemy Lisę i powoli, powoli, bez zbędnego pośpiechu akcja zaczyna się zacieśniać i dostarczać nam większych szczegółów i smaczków. Muszę przyznać, że Leona „da się lubić”. Osoba, która z dnia na dzień zostaje porzucona przez męża, wywołuje współczucie na czytelniku. Jest sympatyczna, miła, przyjmuje wszystko ze stoickim spokojem. Jednak w drugiej części nie mogę uwierzyć w jej tok myślenia. Podejmowane przez nią decyzje są po prostu głupie i nieodpowiedzialne. Autorka zgrabnie podzieliła książkę na dwie części. W pierwszej skupiamy się na życiu Leony: na jej mężu i rodzinie. Po łebkach poznajemy naszą drugą bohaterkę – Lisę. W drugiej części książki poznajemy dokładnie umysł naszego psychopaty. Mamy wgląd w jego psychikę. Wiemy co myśli, znamy jego punk widzenia w sprawie.

Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś więcej: bardziej rozbudowanego wątku psychologicznego, dreszczyku emocji. Po prostu dobrego kryminału. Niestety, wszystko niby było, a tak naprawdę jest to zwykła obyczajówka, gdzie mamy wyłożone na tacy, kim jest nasz Wielbiciel. Fakt, to było bardzo zaskakujące, że tak od razu dowiadujemy się o tym. Z początku myślałam, że może to jakaś zmyłka.


Książkę polecam dla wielbicieli autorki, a nie dla osób, które mają zamiar poznać autorkę, bo łatwo możemy się zrazić.