Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2013

Richard Paul Evans - "Dotknąć nieba"


Książkę wyszukałam na promocji, a że dużo osób polecało mi autora, postanowiłam ją nabyć. Nie nastawiałam się na nic szczególnego, byłam ciekawa jak autor piszę, czy będę zainteresowana poznać jego twórczość, a jak nie - trudno, majątku nie wydałam. Jednak zostałam miło zaskoczona. Pomimo dosyć smutnego początku, wciągnęłam się na całego! Uwielbiam kiedy czytam i czuję się, że książka jest pisana z uwagą, lekkim piórem, a nie na odwal. Może to zasługa tłumacza? Nie wiem i raczej nie będę się nad tym zastanawiać. Jedno jest pewne - chciałabym kiedyś, żeby pisanie przychodziło mi z taką łatwością i lekkością. Z wielką chęcią poznam więcej powieści Evansa. 

Co byś zrobił, gdybyś stracił wszystko co posiadasz? No właśnie, nikt o takich rzeczach na co dzień nie zaprząta sobie głowy, a zaczyna myśleć dopiero kiedy sam tego doświadczy. I tym razem było tak samo. Alan Christiffersen ma wszystko o czym marzył: piękną żonę, własną, dobrze prosperującą firmę i niebywałe szczęście. Jednak życie wybrało dla niego inną drogę. W jednej chwili wszystko co posiadał zostało mu odebrane. Jedne nieszczęście goni za sobą kolejne. I tak, nasz główny bohater zastanawia się nad sensem życia. Stwierdza, że rzeczy materialne są zbędne do bycia szczęśliwym. Samochody, dom, własna firma to tylko dopełnienie. Pełen smutku i rozpaczy, decyduje się na szalony krok - wyrusza na pieszą wędrówkę, żeby odkryć na nowo kim właściwie jest. Jakie są jego oczekiwania? Co ta podróż zmieni w jego życiu? 


Jak wspomniałam wyżej, jest to moje pierwsze spotkanie z Richardem Paulem Evansem i przyznaje, że bardzo udane. Dzięki podejściu bez żadnych oczekiwań, natrafiłam na świetną powieść, która nie jest tylko zwykłym czytadłem, ale skłania nas także do zastanowienia się, co byśmy zrobili, kiedy na nas, jak grom z jasnego nieba, uderzy z całą siłą nieszczęście. I nie musi to być nie wiadomo jak wielkie. Dla każdego, coś zupełnie innego może się okazać tragedią. Dla jednych strata pracy, dla innych śmierć ukochanego zwierzątka, a inni (nie ukrywam, że ja również) przeżywają gorszą ocenę w szkole . Najważniejsze to nie załamywać się i powtarzać: "Co Cię nie zabije to Cie wzmocni". (hmm... łatwo powiedzieć, gorzeć wykonać ;))

wtorek, 8 października 2013

Scott F. Fitzgerald - "Wielki Gatsby"

Po książkę sięgnęłam za sprawą ekranizacji, która nadal jest przede mną :) Wcześniej, przyznam bez bicia, nie znałam autora i jego dzieł. "Wielki Gatsby" chcąc, nie chcąc należy już do klasyki, a to akurat umocniło mnie w przekonaniu przeczytania książki. Streszczać nie będę, bo jestem pewna, że każdy z Was na pewno wie, jaka jest fabuła ;) Moje odczucia? Hmm... mieszane. Po usłyszeniu magicznego słowa "klasyka" wyobrażam sobie nie wiadomo jakie dzieło. W trakcie czytania odkryłam, że chyba nie o to mi chodziło. Nie do końca czułam ten klimat lat 20., tego jazzu... Brakowało mi też opisów ubrań tych pięknych sukienek, które z pewnością nosiły bohaterki. Za mało Gatsby'ego w Gatsbym.
Jednak nie powiedziałabym, że  książka jest słaba. Bardzo podobało mi się przedstawienie życia sfer wyższych, tych ciągłych imprez "na bogato". Nie czytałam innych, wcześniejszych wydań, ale uważam, że tłumacz bardzo dobrze się spisał. Jego dopiski do bardziej lub mniej znanych miejsc pozwoliły czytelnikowi na lepsze wyobrażenie sobie świata bohaterów.  Co mnie najbardziej zaskoczyło? Końcówka, tylko nie wiem, co o niej myśleć. Po przeczytaniu książki nie mogłam uwierzyć, że tak się skończyła. Cofałam się i czytałam jeszcze raz, żeby upewnić się, czy wzrok nie płata mi figla.
        Może gdybym przeczytała przed usłyszeniem o ekranizacji, bez nastawiania się,  moje odczucia z pierwszej części notki byłyby zupełnie inne?
     
Jestem ciekawa innych książek autora. Zastanawiam się nad książką "Piękni i przeklęci" i "Czuła jest noc". Wdzięczna byłabym za doradzenie lub odradzenie i jaka jest Wasza opinia o "Wielkim Gatsbym" ;)

sobota, 7 września 2013

Michel Schneider - "Marilyn, ostatnie seanse"

Marilyn Monroe zainteresowałam się jak miałam ok. 10 lat. Po obejrzeniu filmu "Blondynka", gdzie w aktorkę wcieliła się Poppy Mondgomery, zakochałam się :) Pierwszym filmem z oryginalną Marilyn Monroe był"Mężczyźni wolą blondynki" i tak po mału wyszukiwałam każdą ciekawostkę na temat gwiazdy. Po podziwianiu jej gry aktorskiej postanowiłam przeczytać jej biografię. Wybór padł na "Marilyn, ostatnie seanse"


Nie chciałam typowej biografii, wiec zdecydowałam się na dzieło Michela Schneidera. Nie zawiodłam się. Książka wspaniale opisuję życie aktorki, jej problemy i pragnienia. Możemy poznać jej mężów, wszystkich psychoanalityków jakich miała (a było ich sporo) i jak w stosunku do niej zachowywali się ludzie z planów filmowych i zwykli mieszkańcy. Dowiadujemy się, jak ona sama postrzegała siebie i potrzebowała miłości. W książce opisana jest jej także relacja z rodziną. Ciekawym wątkiem było jej zachowanie w stosunku do jej ostatniego psychoanalityka - Ralpha Greensona, który przewija się przez całą książkę i poddaje bezwzględnej psychoanalizie. Można powiedzieć, ze książka opisuje na równi p. Greensona, jak i samą MM. Jedynym minusem tej książki jest mieszanie dat. Raz jesteśmy w roku 1961, a w następnym rozdziale w 1976, co trochę mogło zmylić czytelnika, ale właściwie przez takie rozmieszczenie wydarzeń, nie nudzimy się, a książka nie staje się monotonna. Dzięki tej lekturze poznajemy dwie twarze Marilyn. 

Na koniec dodam, że jak każda fanka, nie wierzę, że popełniła samobójstwo :).

Książka godna polecenia, dla fanów Marilyn Monroe i nie tylko.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Mimi Alford - "Stażystka"

Stany Zjednoczone, lata sześćdziesiąte, kochanka Kennedy’ego – to wszystko zadecydowało o kupnie książki „Stażystka” Mimi Alford. Po przyjściu do domu od razu się za nią „zabrałam”.

John F. Kennedy – 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych. Zmarł 22 listopada 1963 roku w wyniku postrzału w głowę, w Dallas. Ukochany mąż, oddany ojciec i… kobieciarz. Na pewno każdy wie, że jedną z jego kochanek była Marilyn Monroe. O innych się tak nie mówi, nie rozpamiętuje. I stąd książka jednej z wielu. Książka Mimi Alford. Sekret skrywany przez ponad pół wieku, gdy w końcu ktoś zaczął kojarzyć fakty. Autorka postanowiła wyjawić swoją wersję wydarzeń.

Książka jest bardzo ciekawa i wciągająca. Nie wiem kiedy i się skończyła. Pokazuje JFK od zupełnie innej, nieoficjalnej strony. Dowiadujemy się jak zachowywał się w stosunku do swojej kochanki, poznajemy jej emocje i uczucia jakie towarzyszyły przy spotkaniach, jaki wpływ jej związek miał na późniejsze życie. Autorka świetnie opisuje życie w latach 60. XX wieku. Mimo że jej staż trwał jedynie dwa miesiące, kontakty z prezydentem utrzymywała aż do jego śmierci. Była taką prywatną call girl.
Czytając nastawiłam się, że może jednak będzie w niej coś pikantniejszego. Myliłam się. Jeżeli chcemy dowiedzieć się jakiś smaczków z intymnego życia, to zawiedziemy się. Książka jest bardzo poprawna. Pokazała jak naprawdę wszystko wyglądało. Autorka nie robi z siebie anioła, a z JFK bydlaka.  Cała historia opisana na 250 stronach to nie tylko romans. Możemy to nazwać krótką biografią jednej z wielu kochanek Johna F. Kennedy’ego.



Musimy jednak przyznać, że jest to opis tylko jednej strony. Jestem bardzo ciekawa, jakby to sprostował Kennedy.